KoronawirusNews

Protest i apel branży autokarowej. Walczymy o nasze firmy, o nasze rodziny

2 Min. czytania

Branża autokarowa protest w Warszawie. Do centrum miasta zjechać mogło dziś nawet 250 autokarów, które w ślimaczym tempie przemieszczały się głównymi ulicami miasta. Tak branża przewozów pasażerskich chciała zamanifestować swoją fatalną sytuację i potrzebę wsparcia.

– Za chwile minie rok, jak nie możemy funkcjonować, jak nie możemy pracować. Nasi kierowcy i pracownicy nie mają co do przysłowiowego garnka włożyć – mówi cytowana przez Polsat News Alina Dybaś, jedna z protestujących dziś w Warszawie. Jak dodaje, protestujący przyjechali prosić o wsparcie.

Nie zarabiamy żadnych pieniędzy

W podobnym tonie wypowiadali się w apelu do rządu inni przedstawiciele branży.

– Od marca tego roku praktycznie nie zarabiamy żadnych pieniędzy. Jesteśmy w dramatycznej sytuacji. Walczymy o nasze firmy, nasze rodziny i przyszłość branży przewozu osób – mówiła Agnieszka Pastusiak z Polskiego Towarzystwa Przewoźników Autokarowych.

O fatalnej sytuacji branży przewozu osób i branży autokarowej świadczyć mogą suche fakty, na które powołują się jej przedstawiciele. Marcin Wojanowski z Krakowskiej Izby Turystyki wskazuje, że autokary, które robiły w 2019 roku około 100 tys. km, w tym roku przejechały np. tylko 2 tys. To zaś przekłada się na fatalną sytuację ekonomiczną firm, a także samych pracowników. – Kierowcy to ludzie, a za nimi stoją ich rodziny. Nie mamy z czego już płacić im pensji – dodaje Wojanowski.

– Spadek jest spektakularny. W tej chwili wynosi od 50 do 98 procent. – mówi Maciej Socha ze stowarzyszenia STEKTRA wskazując wyniki badania, które przeprowadzono na 373 firmach. Dane te dostępne są poniżej.

branża autokarowa spadki 2020

Koszty stałe, zyski sezonowe

– Musimy płacić podatki, składki ZUS, ogromne raty leasingów i kredytów oraz wynagrodzenia pracowników, a zostaliśmy bez żadnego wsparcia – informuje Grzegorz Urbaniak z Inicjatywy Autokary 2020. Urbaniak wskazuje, że koszt jednego autokaru to ponad milion złotych, a raty sięgają nawet 12 tys. euro miesięcznie. Dochodzą do tego także koszty ubezpieczenia, którego wymagają instytucje finansujące, a także opłaty drogowe, przeglądy, czy opłaty za bazy.

Składaliśmy pisma do Mateusza Morawieckiego i Jarosława Gowina, ale do dziś nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi – dodaje Urbaniak i dodaje, że w innych krajach, w których spadki w branży autokarowej na poziomie 80-90 proc. nie są niczym szczególnym, rządy stworzyły sektorowe wsparcie kierowane do branży autokarowej. – Liczymy, że w Polsce stanie się tak samo – dodaje Urbaniak.

Branża autokarowa – potrzebne pilne wsparcie

Spośród setek postulatów, które wpłynęły do przedstawicieli branży autokarowej, wybrano sześć, które mają pomóc firmom przetrwać najbliższe miesiące. Są to m.in.:

  • dopłaty (na wzór) czeski, niemiecki, austriacki) do autobusów uzależnione od klasy emisji spalin i wielkości pojazdu;
  • odroczenia (na wzór węgierski) płatności rat kredytów i leasingów do czerwca 2021;
  • dodatkowa pula środków PFR do wysokości 24 proc. obrotu (na wzór hiszpański);
  • umorzenia w całości subwencji PFR dla branży autokarowej;
  • przedłużenia zwolnienia z ZUS o kolejne 3 miesiące, aby utrzymać miejsa pracy;
  • dopłaty do wynagrodzeń i przestojowego (na wzór europejski) dla firm doświadczających spadku przychodów w wysokości co najmniej 70 proc.

– Wiemy, że turyści z innych krajów chcą przyjeżdżać do Polski, chcą podróżować. Chcemy przetrwać do momentu, w którym znowu zaczniemy zarabiać i generować przychód do budżetu – kwituje Urbański.

Jesteś przedsiębiorcą? Dołącz do społeczności i wspieraj Bizme.pl swoją obecnością.

Apel branży autokarowej